Kanał RSS

Znajdziesz nas na: Google+ i Facebook-u

Odwiedź nasz nowy serwis: www.nieumiemparkowac.com

Rumun Victor Hanescu zwycięzcą Pekao Szczecin Open 2012.

2012-09-23 16:35

załączone zdjęcia

Rumun Victor Hanescu został zwycięzcą jubileuszowej dwudziestej edycji Pekao Szczecin Open. W finale wygrał 6:4, 7:5 z Hiszpanem Inigo Cervantesem. Gratulujemy i życzymy powrotu na szczyty rankingu!
W początkowych gemach finału żaden z zawodników nie był w stanie utrzymać własnego serwisu. Pierwszy tej sztuki dokonał Cervantes, który wyszedł na prowadzenie 3:1. Gdy wydawało się, że Hiszpan pewnie zmierza do wygrania pierwszej partii, Hanescu wziął się do roboty. Od stanu 2:4 Rumun wygrał cztery kolejne gemy. Drugi set przebiegał analogicznie do pierwszego. Najpierw trzy gemy bez przełamania i prowadzenie Cervantesa 4:2. Tak jak i w partii poprzedniej, przewagę przełamania Hiszpan stracił w gemie numer osiem. Od stanu 4:4 zdołał wygrać zaledwie jednego gema, zaś doświadczony Rumun dołożył trzy i skończył spotkanie przy pierwszej piłce meczowej wynikiem 6:4, 7:5. Tyle suchej relacji.
Hanescu jest tenisistą uprzejmym, zatem rozpoczął pomeczową wypowiedź od komplementów pod adresem przeciwnika. „Na początku Inigo grał dużo lepiej ode mnie. Nie mogłem znaleźć odpowiedniego rytmu i popełniałem wiele błędów, a on był bardzo skuteczny. Przy stanie 4:4 uznałem, że czas trochę 'przycisnąć', zacząłem grać agresywniej i to przyniosło rezultaty. Drugi set zaczął się tak samo jak pierwszy, więc byłem na siebie zły, ponieważ miałem wrażenie, że nie popełnię drugi raz tych samych błędów. Ważne jednak, jak kończysz mecz, a nie, jak go zaczynasz. A ja skończyłem najlepiej jak mogłem.”
„Zagraliśmy bardzo wyrównany mecz, cały czas było 'na styku' - dodał Cervantes. „Dobrze rozpocząłem, szybko zbudowałem przewagę i miałem pierwszy set w ręku. Pojawiły się piłki na 5:2 i wiedziałem, że jestem bardzo blisko. Niestety, przegrałem tego gema i później, zamiast skoncentrować się na własnym serwisie, cały czas rozpamiętywałem tamto niepowodzenie. Drugi set był podobny do pierwszego, ale czuję, że w końcówce zabrakło mi doświadczenia. Chciałem doprowadzić do tie-breaka, ale nie potrafiłem. Byłem zdenerwowany, a Victor świetnie to wykorzystał.”
Nie dziwi, że obaj finaliści narzekali na swój serwis. Posłuchajmy Victora Hanescu: „Mocno wiało i było chłodno. Nie mogłem w pełni wykorzystać potencjału serwisowego, a wiem, że to jedna z moich najgroźniejszych broni. Inigo to zawodnik, który doskonale returnuje, co można było zobaczyć w jego poprzednich meczach. Na szczęście udało mi się być górą w najważniejszych piłkach i to ja zszedłem z kortu jako zwycięzca.” Teraz Cervantes: „Przez cały turniej radziłem sobie całkiem nieźle z podaniem, a tym razem było zdecydowanie za słabo.”

Pozostaje nam pogratulować Rumunowi i życzyć sobie, by wrócił do nas za rok. Jemu zaś życzymy awansu w rankingu i gry w turniejach ATP World Tour. Tak, tak, wiemy... trudno pogodzić jedno z drugim. Poczekamy, zobaczymy. „Najbliższe trzy tygodnie spędzę w Rumunii. Później zamierzam udać się do Wiednia, Bazylei i Paryża, gdzie wystartuję w eliminacjach. Na koniec sezonu czeka mnie jeszcze specjalna impreza dla najlepszych challengerowych zawodników roku” - zapowiedział. Życzymy powodzenia.
źródło : pekaoszczecinopen.eu
zdjęcia : Jacek Turczyński

Galeria zdjęć

"NewsPress" z wpisem do rejestru dzienników i czasopism pod numerem 639 w Sądzie Okręgowym w Szczecinie